Karolina Skowron o prawach zwierząt

Warszawa, 23 października 2015 r.

Karolina Skowron kandyduje do Sejmu z m.st. Warszawy [nr 25 na liście wyborczej Zjednoczonej Lewicy].

W jej programie wyborczym, wśród innych zagadnień można przeczytać o prawach zwierząt.

Tymczasem obrońcy praw zwierząt w Polsce są ciągle jeszcze postrzegani jako "oszołomy".

 

 

RO:

- Pani nazwisko jest kojarzone z obroną praw zwierząt. Broni Pani piesków, kotków ...

Jakie jeszcze zwierzątka?

KS:

- Bronię wszystkich zwierząt, ale najbardziej zależy mi na ochronie praw zwierząt w masowym chowie przemysłowym.

Te zwierzęta najbardziej potrzebują pomocy.

 

RO:

- Krówki, świnki, świnki morskie ...

KS:

- Świnki morskie niekoniecznie są w chowie przemysłowym.

Natomiast krowy, świnie, kurczaki, kury przebywają w klatkach tak małych, że nie mogą się obrócić.

Są trzymane piętrowo, więc jedne wypróżniają się na inne. Nigdy nie widzą światła dziennego ani trawy.

Są niedożywione, chore, poranione, a np. krowy są rażone prądem, żeby podchodziły do dojarek.

Od urodzenia, poprzez całe swoje krótkie życie, cierpią.

Jest to nie tylko okrutne wobec zwierząt. Dla nas też nie jest zdrowe, jeżeli później zjadamy te zwierzęta.

Nie otrzymują naturalnego pokarmu, tylko karmę jednorodną, np. wyłącznie soję, często modyfikowaną genetycznie.

Są faszerowane hormonami i antybiotykami. Nie rozwijają się prawidłowo.

To, o co walczę jest z pożytkiem zarówno dla zwierząt, jak i dla ludzi.

 

Kolejnym okrutnym procederem jest hodowla zwierząt na futro, czemu sprzeciwia się większość Polaków.

Zamierzam walczyć z taką hodowlą, zapewnić konsekwentne i wysokie kary za znęcanie się nad zwierzętami i doprowadzić do tego, by w cyrku nie było zwierząt.

A także, by zabronione były polowania rozrywkowe [często z udziałem dzieci, u których wywołuje to traumy].

 

RO:

- Czyli broni Pani praw zwierząt, naszych "braci mniejszych", którzy mają swoje prawa, inne niż my ludzie, ale jednak jakieś prawa mają.

KS:

- Mają, powinny mieć. Szczególnie zwierzęta z wysoką inteligencją, np. naczelne czy delfiny powinny mieć tych praw znacznie więcej, niż mają obecnie.

Mają wysoko rozwinięty system nerwowy. Pod względem złożoności przeżywanych emocji, są nam równe.

Mają godność osobistą - to jest udowodnione.

Przeżywają żal po stracie bliskich, przeżywają wiele uczuć, które i my przeżywamy. Absolutnie wszystkie zwierzęta odczuwają ból czy smutek.

To, jak traktujemy zwierzęta - te bardziej inteligentne i te mniej - jest świadectwem naszego człowieczeństwa.

 

RO:

- Wystawia Pani w zimie pokarm dla bezdomnych kotów w kartonikach?

KS:

-Tak, wystawiam. Również ptaki staram się dokarmiać.

 

RO:

- Ma Pani własne zwierzątko? Pieska, kotka ...

KS:

- Pieska, kotka akurat w tym momencie nie mam. Mam dwa króliczki i żółwia.

 

RO:

- Ile ma Pani lat?

KS:

- Trzydzieści.

 

RO:

- Czy to zainteresowanie losem zwierząt, to nie jest temat zastępczy?

Czy nie jest przypadkiem tak, że nie potrafi Pani ułożyć sobie relacji w środowisku ludzi i całą empatię kieruje ku zwierzętom?

KS:

- To zabawne, że Pan o to pyta. Po pierwsze, bardzo lubię ludzi.

Po drugie mam szerokie grono przyjaciół i kochającą rodzinę - wszyscy bardzo mnie wspierają.

Wśród nich jest wiele osób takich, jak ja. Które walczą o prawa zwierząt.

Walka o prawa człowieka nie wyklucza walki o prawa zwierząt. I odwrotnie - myślę, że to się pięknie uzupełnia.

Tak jak jest wiele osób, które skupiają się na innych ważnych zagadnieniach, np. na głodujących dzieciach bądź osobach starszych, tak samo potrzebna jest w końcu w Sejmie choć jedna osoba, która zajmie się prawami zwierząt.

 

RO:

- Jak wyjaśni Pani syndrom "Kociej mamy"?

"Kocia mama" to kobieta po trzydziestce, która nie ma dzieci i całą empatię przelewa na zwierzątka.

Wystawia karmę dla kotów w kartonikach, przygarnia bezpańskie psy.

W skrajnych przypadkach za własne pieniądze usypia zwierzęta potrącone przez samochód.

KS:

- Mam wielki szacunek dla takich osób i podziwiam ich poświęcenie.

Ludzie mają różne pasje. Bardzo się cieszę, że są osoby, które poświęcają się dla innych.

Czy to dla zwierząt, dla dzieci, czy dla osób starszych.

Ja podziwiam osoby, które opiekują się chorymi kotami. Dobrze, że są takie osoby w społeczeństwie.

Uważam, że nie należy się z nich wyśmiewać. Warto je podziwiać i naśladować.

Choć nie mam możliwości zajmowania się akurat dużą ilością kotów, poza działalnością publiczną staram się pomagać w swojej codzienności.

Od prawie 15 lat jestem wegetarianką, adoptuję zwierzęta, zamiast je kupować. Nie noszę skóry.

Przez mój dom przewinęły się nie tylko króliczki, koty, czy psy, ale nawet jeże i borsuk.

 

* * * * *

 

 

Karolina Skowron o prawach zwierząt - galeria zdjęć

 

* * * * *

 

Z Karoliną Skowron, kandydującą do Sejmu z m.st. Warszawy [nr 25 na liście wyborczej Zjednoczonej Lewicy]

rozmawiał Robert Ostrowski.

 

Tags: